Obudziłam się następnego dnia około godziny dziewiątej. Koło łóżka na szafce nocnej leżał talerzyk z kanapkami , a obok niego stała kawa , całe szczęście była jeszcze. Zjadłam i wypiłam przygotowane zapewne przez młodszego Waya śniadanie. Poszłam przebrać się do łazienki. Wyszłam ogarnięta i wyszykowana na wyjście . Nagle dostałam sms`a od Alex " Będę czekać przy recepcji , równo o 10 !".Było już za dziesięć , więc wzięłam kartę od apartamentu , ubrałam moją skórzaną kurtkę i zamknęłam drzwi. Zjechałam windą na parter , od razu zauważyłam postać o bordowych włosach.Miała ona na sobie czarne rurki , koszulę w kratę i trampki. Odgarnęłam swoją fioletową grzywkę i powolnym krokiem zaczęłam się zbliżać do postaci , kochana Alex nie mogła się powstrzymać i podbiegła do mnie.
- Witaj Alice!
- Cześć.
- Tak dawno Cię nie widziałam , co się z tobą działo ?
- Graliśmy dużo koncertów , teraz dopiero mamy odrobinę wolnego czasu.
- Dobra mniejsza o to , tak się cieszę że Cię widzę ,bardzo mi Ciebie brakowało.
- Mi Ciebie też. Gdzie miałabyś ochotę się wybrać ?
- Może najpierw poszłabym się przywitać z chłopakami , dawno ich nie widziałam.
- Spoko.
Zaprowadziłam Mystic Flower do naszego apartamentu.
- Ale on wielki ?
Alex nie kryła zaskoczenia. W drzwiach przywitał nas Kobra Kid
- Mikey! - krzyknęła dziewczyna , rzucając się na jego szyję.
Młodszy Way był trochę zaskoczony ,ale po chwili zorientował się , że to moja stara przyjaciółka.
- Mikey , nie wiesz jak dobrze Cię widzieć.
- Ja też się cieszę , że Cię widzę , co u Ciebie ?
- W porządku - dziewczyna ucałowała chłopaka
Weszliśmy do salonu i usiedliśmy przy stole.
****
Po kilkunastu godzinach chłopacy z zespołu wyszli na miasto. Został tylko Mikey i my
- Mikey , Alice jest już późno muszę iść do domu...
- Odprowadzę Cię - wyrwał się Kobra Kid
- Nie ma potrzeby
- Nalegam!
Dziewczyna uległa.
- Dobrze! Niech Ci będzie.
Przyglądałam się temu jak na siebie patrzą. Można było wyczuć , że młodszy Way czuje coś do Alex. Po ubraniu butów , wyszli. Spojrzałam tylko przez wielkie okno i zobaczyłam dwie małe postacie wychodzące z hotelu.Usłyszałam pukanie do drzwi , odeszłam od okna. To był Ray cały posiniaczony.
- Co Ci jest?! - wzięłam chłopaka za rękę i zaprowadziłam go do salonu , na kanapę
- Dopadli mnie anty fani MCR.
- Biedaku. Dobrze że nic poważnego Ci się nie stało. Gdzie Gerard i Frank?
- Zostali w pizzerni , wracałem sam
- Mam nadzieję , że nic im się nie stanie.
- To tak jak ja.
Jet Star był mi najwidoczniej wdzięczny , bo po założeniu mu opatrunków uśmiechnął się do mnie
- Dzięki
- Nie ma za co , przyjaciele sobie pomagają.
Wstałam z kanapy i postanowiłam zadzwonić do Mikeygo. Ale zanim to zrobiłam przyszedł sms , właśnie od niego.
"Będę jutro rano , dzisiaj nocuję u Alex.".
Ucieszyłam się , gdy tylko to przeczytałam.
- Co się stało ? - spytał Ray
- Mikey nocuje dziś u Mystic Flower
Najwidoczniej nie był zachwycony tym co usłyszał. No w końcu tylko on z zespołu nie miał kogoś naprawdę bliskiego.
- Gdzie idziesz ?
- Nigdzie..No na spacer - chciałam jak najkrócej mu odpowiedzieć.
- Tak późno ?!
- Tak. - Porwałam swoją czarną skórę i zamknęłam apartament.
Idąc szybkim krokiem do pizzerni myślałam tylko o Gerardzie i Franku. Otwierając drzwi do lokalu poprawiłam swoją fioletową grzywkę. Podeszłam do kobiety przyjmującej zamówienia .
- Dobry wieczór- przywitała mnie
- Dobry wieczór , widziała pani może dwóch mężczyzn o ciemnych włosach ? - powiedziałam pośpiesznie , z drżącym głosem.
- Tak byli tu , ale wyszli jakieś pięć minut temu.
- A wie panie gdzie ?
- Z tego co usłyszałam to poszli do parku.
- Bardzo dziękuję!
Wybiegłam z pizzerni prosto do wskazanego przez ekspedientkę miejsce. Gdy tam dotarłam usłyszałam dziwne jęki , było już około godziny pierwszej , nic nie widziałam bo w parku była tylko jedna latarnia na początku ścieżki.
- Gerard! - krzyknął ktoś pojękując
Zbliżyłam się do jednego z pobliskich drzew , odgłosy były coraz głośniejsze.
- Frank? - powiedziałam nie zdając sobie z tego sprawy .
Jęki ustały. Miałam przy sobie komórkę , skierowałam jej światło na dwie postacie znajdujące się w jednoznacznej pozycji.
- A.J ? To nie tak jak myślisz - powiedział zapewne Fun Ghoul.
Gdy usłyszałam te słowa łzy same popłynęły po moich polikach.
Pobiegłam prosto do hotelu. W tamtej chwili nie bałam się mroku , nie obchodziło mnie to czy wpadnę pod jakikolwiek samochód , ani czy ktoś napadnie mnie i będzie chciał wywieźć do lasu. Pragnęłam dobiec tylko do apartamentu . Po dziesięciominutowym biegu dotarłam do hotelu. Wjechałam windą na górę , uderzyłam pięścią o drzwi , które otworzył Ray.
- Co Ci jest ?
Wydobyłam z siebie tylko dwa słowa
- Gerard , Frank - po czym przytuliłam się do chłopaka z afro.
- Ciii..Spokojnie , opowiedz mi wszystko , coś się im stało ? - wypytywał zatroskany Jet Star
- Przyłapałam ich w parku...- nie zdążyłam dokończyć.
- Wiem o co Ci chodzi , domyślam się - przejechał ręką po moich włosach , a następnie wytarł moje łzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz