Ten rozdział dedykuję mojej przyjaciółce Oli - Dziękuję Ci za wsparcie.
Następnego dnia obudziłam się około trzynastej. Spojrzałam w moją prawą stronę i zatrzymałam wzrok na ślicznym, wytatuowanym chłopaku , po czym odwróciłam się w lewo. Nie było tam Gerarda , "gdzie on był?". Nagle usłyszałam śmiech jego , Raya i Mikeygo. Przeciągnęłam się pocałowałam Franka , następnie ubrałam wczorajsze rzeczy i zwinnie poprawiłam swoją fioletową grzywkę. Otworzyłam drzwi.
- Hey kochanie - przywitał mnie Gee.
- Hey - odpowiedziałam
Kobra Kid właśnie kończył swoją ulubioną kawę.
- Porozmawiamy na osobności Alice ?
- Czemu nie - wolnym krokiem ruszyłam za młodszym Wayem.
Weszliśmy do jednego z pokoi i zamknęliśmy drzwi.
- A więc , o co chodzi ? - zaczęłam.
- Muszę Ci zadać kilka pytań.
- Ale pod warunkiem ,że opowiesz mi trochę o nocy spędzonej z Alex.
- Ok - uśmiechnął się .
- Zaczynaj
- Czy ty wybrałaś już Gerarda, no bo o tym świadczyło wasze powitanie.
- Nie , wszyscy jesteśmy razem.
- Czyli taki " trójkącik" ? - wypowiedział te słowa z dziwną miną.
- Tak wszyscy na wzajem siebie "pociągamy".
- No to Gee i Frankie są do połowy gejami?
- Tak , a przeszkadza Ci to ?
Nie , po prostu ciekawi mnie to.
Nastała chwila cisz.
- A opowiesz mi o Tobie i Alex?
- Jasne , co Cię interesuje?
- Przede wszystkim czy jesteście parą ?
- Dobrze jest nam razem, i zakochałem się w niej jeszcze kilka lat temu, ona we mnie też, więc jesteśmy parą.
- To wszystko?
- Tak , to wszystko, no i Alex przyjdzie dzisiaj pomóc nam się pakować. i jeszcze jedno , zaproponowałem jej wyjazd z nami do domu
- Świetny pomysł Mikey.
Nagle ktoś zapukał do drzwi.
- To pewnie ona - podekscytowany chłopak rzucił się do wyjścia.
Pobiegłam za nim.
- Cześć - dziewczyna przytuliła i pocałowała Kobre Kida
- Siemka Alex - przywitałam ją.
- Masz ochotę na coś do picia?
- Mikey, kawę poproszę
- Usiądziemy? - spytałam
- Tak - odpowiedziała krótko.
- A więc przyszłaś nam pomóc ?
- Pewnie, jak mogłabym odmówić wam pomocy?!
- Zabrałaś ze sobą wszystkie rzeczy ?
- Yhym , są w moim samochodzie.
- Proszę bardzo - powiedział młodszy Way stawiając kubek na stoliku przed Alex.
- Dzięki - uśmiechnęła się.
- Idę obudzić Franka, my też musimy zacząć się pakować.
Oboje przytaknęli. Maszerując do sypialni , w której spał Fun Ghoul minęłam Gerarda.
- Jesteś spakowany?
- Tak, a gdzie ty idziesz?
- Obudzić naszego ukochanego
Gee uśmiechnął się i pocałował mnie.
- A to za co ?
- Za to, że się tak o nas troszczysz - uśmiechnął się.
Ruszyłam dalej. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam słodko chrapiącego chłopaka. Podeszłam do wielkiego łóżka i zaczęłam lekko szturchać Iero.
- Kochanie, wstawaj już późno.
Frank drgnął, otworzył oczy, po czym złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
- Nie mogę się tobie oprzeć - uśmiechnął się i musnął moje usta.
- Musimy się pakować, już czternasta, a apartament wynająłeś do szesnastej, nie pamiętasz ?
- Racja - chłopak wstał i ubrał się przymnie.
Patrzyłam na jego pociągające ciało rozmarzonym wzrokiem.
- No to idziemy po walizki?
Ocknęłam się i przytaknęłam głową.
* * *
- Ktoś wezwie tą cholerną taksówkę ?! - denerwował się Gerard.
- Spokojnie mamy jeszcze jakieś dwadzieścia minut - przytuliłam chłopaka.
- Ray właśnie ją zamawia - odezwał się Mikey.
Chwilę potem podszedł do nas Jet Star.
- Już zamówiłem transport, będzie za 10 minut.
Kilka minut później taksówka stała pod hotelem.
Wszyscy weszliśmy do windy i zjechaliśmy w dół.
- Do widzenia, zapraszamy ponownie - pożegnała nas kobieta z obsługi.
Weszliśmy do taksówki, ja usiadłam z przodu, a Gerard i Frank z tyłu. Reszta zespołu pojechała samochodem Alex.
Droga do domu była krótsza niż poprzednio, chłopcy w czasie jazdy opowiadali różne zabawne historie. Nim się obejrzeliśmy byliśmy na miejscu. Wysiadając z pojazdu przed drzwiami do domu zauważyłam mężczyznę o ciemnych włosach sięgających do ramion.
- kto to jest ? - skierowałam to pytanie do towarzyszy.
- Skądś go kojarzę, ale nie przypominam sobie jego imienia.
Gerard miał zdziwioną minę
- Co Ci jest kochanie?
- Ja wiem kto to jest...
- Kto?
- Bert.
- Jaki Bert - ciągnęłam .
- Właściwie Robert McCracken dziewiętnastoletni wokalista zespołu The Used.
Bert podszedł do nas
- Cześć, pamiętacie mnie ?
- Hey, pewnie że tak - powiedział z uśmiechem Gery.
- Witaj, jestem Alice, ale mówią na mnie A.J
- Miło mi Cię poznać - podał mi rękę.
- Mi również - uścisnęłam jego dłoń.
- Może wejdźmy do domu - powiedział sucho Frank.
Gdy weszliśmy do naszego "pałacu" Gee zaprowadził gościa do salonu.
- Może kawy? - zaproponowałam.
- Poproszę - odpowiedział Bert.
Idąc do kuchni, podążył za mną Iero. Stanęłam przed szafką, w której znajdowała się kawa i spojrzałam na Fun Ghuola.
- Co Ci jet kotku?
- Robert, był kiedyś chłopakiem Party Poisona.
- Że co?! - nie kryłam zaskoczenia.
- Tak całowali się i spotykali ze sobą, a mnie bardzo to bolało, byłem o niego zazdrosny.
- Mój ty biedaku - przytuliłam chłopaka.
- A byli ze sobą długo?
- Nie jakieś trzy miesiące.
- A co się stało, że od siebie odeszli?
- Gerard poznał Ciebie - Frank uśmiechnął się.
- Nie byłeś jeszcze bardziej zazdrosny?
- Właściwie nie, zakochałem się w tobie, tak jak Gee. - przejechał ręką po moich włosach.
Przysunęłam się bliżej Iero i musnęłam jego usta, po czym zaczęłam robić kawę. Nagle do domu wszedł Mikey i Ray.
- Gdzie Alex? - krzyknęłam z kuchni.
- Parkuje samochód - Odpowiedział Jet Star.
Wyłączyłam gotującą się wodę i zalałam kubek z kawą, Powoli weszłam do salonu.
- Proszę Bert.
- Dzięki A.J - uśmiechnął się do mnie i zagryzł swoje usta.
- Usiądziesz z nami - zaproponował Gery.
- Pewnie - ucieszyłam się i usiadłam koło McCrackena.
- Ile masz lat? - to było pierwsze pytanie skierowane do mnie od Roberta.
- Dziewiętnaście - odpowiedziałam.
- A czym się zajmujesz w zespole?
- Gram na perkusji.
Chłopak najwidoczniej ze mną flirtował, bo coraz głębiej patrzył w moje oczy i dotykał mojej ręki. Pomyślałam tylko jedno "Podrywacz".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz